- Koncerty
- terminy koncertów
- galeria zdjęć
- relacje z koncertów
- Wieści
- wieści muzyczne
- kocioł
- dodaj wieść
- Płyty
- recenzje płyt
- zapowiedzi premier
- Wywiady
- wywiady
- Ogłoszenia
- ogłoszenia drobne
- dodaj ogłoszenie
- Zobacz
- wywiady
- forum
- linki
- rekomenduj muzykę
- korozja
- sondy - archiwum
- Redakcja
- o nas
- szukamy pomocników
- reklama
- polityka cookies
- kontakt
- Konto
- zaloguj się
- załóż konto
- po co?
Wznowienie albumów Kobong we wrześniu i październiku
Wytwórnia Universal Music Polska ogłosiła datę premiery reedycji albumów Kobong, oba ukażą się w wersji zremasterowanej przez Adama Toczko. Wznowienie "Kobong" trafi do sprzedaży 28 września 2018 roku, "Chmury nie było" ukaże się miesiąć później - 26 października.
Do "Kobong" dołączona zostanie druga płyta, zawierająca zapis z koncertu, jaki odbył się w warszawskim klubie "Remont" w 1994 roku. Występ uwiecznił na 16-śladowym, analogowym magnetofonie Robert Brylewski.
Kobong powstał w 1994 roku z inicjatywy gitarzysty Roberta Sadowskiego po jego rozstaniu z grupą Houk. Do współpracy zaprosił on wokalistę i basistę Bogdana Kondrackiego, gitarzystę Macieja Miechowicza i perkusistę Wojciecha Szymańskiego. Jeszcze w sierpniu tego samego roku kwartet wszedł do studia "S-4", gdzie na taśmach DAT zarejestrował trzynaście utworów na swój debiutancki album, zatytułowany po prostu "Kobong". Płyta ujrzała światło dzienne w 1995 roku za sprawą Izabelin Studio i PolyGram Polska. Wydawnictwo uzyskało nominację do nagrody "Fryderyka" w kategorii "Album roku - muzyka alternatywna".
Na przełomie 1996 i 1997 roku Kobong nagrał materiał na swój drugi album - "Chmury nie było" - w warszawskim "Buffo Studio" oraz "DR Studio" w Wiśle. Premiera odbyła się pod egidą Metal Mind Records.
W roku 1998 Kobong zawiesił działalność. Jego muzycy zaangażowali się później w takie projekty jak NYIA i Neuma. W 2005 roku Robert Sadowski zmarł na atak serca.
Neuma była częściowo kontynuacją Kobonga.
Zespół, który ze swoją twórczością, zwyczajnie nie wstrzelił się w czasy, w których tworzył. Świat - odbiorca, nie był jeszcze gotowy na taką sztukę, która była bądź co bądź bardzo niszowa Kilka lat później, święciliby wielki sukces.
Mimo wszystko, mam nadzieję, że teraz większe grono pozna ich dzieło i zda sobie sprawę jakim fenomenem twórczym był zespół gdy tworzył te płyty.